Mapa strony Mapa serwisu
FAP Youtube Język: Polski Angielski Niemiecki

Kim jesteśmy

FAP to organizacja pozarządowa, która powstała w 2007 roku (zebranie założycielskie 24.11.2007) we Wrocławiu z inicjatywy praktyków i teoretyków, dbających o ulepszenie standardów i poprawę jakości pracy w relacji ze środowiskiem naturalnym.

 

Prawdziwym przyjacielem jest ten, z którym człowiek zwiąże się liną. 

Antoine de Saint-Exupéry

Relacja z Mistrzostw Świata we Wspinaczce Drzewnej

 


             To musiał być wspaniały czas dla naszego kolegi Michała, cudowna przygoda podwyższająca poziom adrenaliny we krwi. Ten arborysta pomimo swojego młodego wieku ma duże osiągnięcia sportowe jest obecnym Mistrzem Polski we Wspinaczce Drzewnej, Instruktorem Wspinaczki Drzewnej w znanej Szkole Arborystyki i prowadzi własną firmę zajmującą się pielęgnacją drzew ;-) Zapraszam wszystkich do lektury…

                                                                                                                                               

                                                                                            Katarzyna Rokita

                                                                      Prezes Federacji Abrorystów Polskich

 

 

         Przygotowania do wyjazdu rozpoczęły się znacznie wcześniej niż można  byłoby przypuszczać.

Najważniejszym punktem wyjazdu do Stanów Zjednoczonych jest uzyskanie wizy. Złożenie wniosku wizowego i oczekiwanie na wizytę w Konsulacie USA w Warszawie ma w sobie urok, podczas gdy rozmowa przy okienku wizowym z konsulem to już stres i  niepewność. Z racji młodego wieku i faktu, że chciałem wyjechać z partnerką wizę turystyczną dostałem, ale do 15 sierpnia, czyli w zasadzie do końca planowanego wyjazdu. Za rok trzeba będzie starać się na nowo ;-).

       Od momentu uzyskania wizy (koniec marca) mogliśmy rozpocząć kolejny etap przygotowań - rezerwacje: loty, noclegi, przemieszczanie się, zwiedzanie, odwiedziny znajomych, zawody, transport sprzętu wspinaczkowego itd. Do czerwca prawie wszystko było dopięte na ostatni guzik, łącznie z kondycją. Mistrzostwa Polski i Europy okazały się ostatecznym sprawdzianem. Po powrocie z Holandii tylko upewniłem się, że nie ma co spoczywać na laurach, należy trenować więcej i intensywniej.

Koniec lipca przyniósł wysokie temperatury, więc w pocie czoła ruszyliśmy do Budapesztu z bagażem o łącznej wadze 50 kg, z którego wylatywaliśmy do Waszyngtonu. W Budapeszcie i Waszyngtonie pogoda taka sama… żar z nieba. Różnica dotyczyła jedynie poziomu wilgotności – na wschodnim wybrzeżu wilgotność była wyczuwalnie wyższa. Zaleta klimatu oceanicznego.

Stany Zjednoczone tak często pokazywane w filmach stały się namacalne, realne. Wiele miejsc widziałem nie raz. Z łatwością przywołuję sceny z filmów sensacyjnych. Duże przestrzenie, duże aglomeracje, duże auta; szerokie i wielopasmowe ulice oraz klimatyzacja w każdym pomieszczeniu. Świat kontrastów. Świat tak odmienny do naszego.     

          Przed zawodami miałem jeszcze 3 dni, aby solidnie odpocząć i odwiedzić kilka miejsc. W końcu 6 godzin różnicy czasu daje się we znaki. Wtorek i środę wykorzystaliśmy na podróż do Nowego Jorku, gdzie z zakwaterowaniem pomógł nam Sebastian – tegoroczny uczestnik Mistrzostw Polski we Wspinaczce Drzewnej w Brynku. Świetnie jest poznawać dobrych wspinaczy i wymienić się doświadczeniami. Sebastian jest bowiem Mistrzem Stanu Nowy Jork z 2017 roku, dzięki czemu za rok może występować na zawodach ITCC. Następnego dnia po powrocie z Nowego Jorku zahaczyliśmy o najważniejsze zabytki Waszyngtonu i pomknęliśmy na wypożyczonych rowerach miejskich na teren konkurencji. Rejestracja zawodników przebiegła szybko i sprawnie, nikt się nie zagubił i nie pomylił nazwiska. Choć pech nie opuścił zeszłorocznego mistrza Europy, któremu na lotnisku bagaż ze sprzętem poleciał 1000 km w złym kierunku. Już w czwartek po południu dostaliśmy listę startową, swoje grupy, małe upominki, t-shirt startowy i oficjalny na zakończenie imprezy. Następnie wszyscy zawodnicy zostali zaproszeni do obejrzenia konkurencji, na których miała odbyć się najbardziej oczekiwana w tym roku rywalizacja.

Wszystkie konkurencje można obejrzeć w galerii, lecz warto omówić pokrótce czym się charakteryzowały poszczególne konkurencje i gdzie były największe trudności techniczne.

         Workclimb: Rozłożysty Dąb, idealny dla zawodników, którzy lubią długie techniczne przejścia. Na każdej stacji sędziowie umiejętnie wykorzystali możliwości drzewa, aby dać możliwość zaprezentowania indywidualnych umiejętności zawodnika. Szybkie i bardzo głębokie loty sprawiały podstawowy problem zwłaszcza przy mokrych od deszczu linach. Każda ze stacji była rozciągnięta możliwie daleko na drzewie, łącznie z rzutem gałęzią, który był „schowany” za konarami i wcześniejszym „spacerem po gałęzi” znajdującej się 1 metr nad ziemią, na stabilnym konarze. Takie rozwiązanie dało sędziom lepszy punkt obserwacji zawodnika. Oczywiście finalne lądowanie - znacznie wysunięte od drzewa – podkreśliło, że konkurencja przygotowana jest dla tych najbardziej doświadczonych Arborystów.

         Instalacja liny: Jak to zawsze bywa, podczas tej konkurencji punkty znajdowały się za wysoko i były zbyt schowane… ale to tylko moje subiektywne odczucie :D

Speed climb: Wysokie drzewo, przygotowane przez zgraną ekipę, pozwalało osiągać niezły czas wejścia. Niestety nie w moim przypadku. Deszcz podający nieustannie przez kilka godzin, na dzień przed zawodami, uniemożliwił wykonanie mi tej konkurencji, tak jak bym tego oczekiwał. Pozostało skupić się na pozostałych konkurencjach.

     Ascent Event: To nowość tegorocznych zawodów. Konkurencja, która zastąpiła footlock’a. Ma ona na celu ćwiczenie bezpieczniejszego i szybszego dostępu linowego. Jak wiemy, zdecydowana większość arborystów preferuje techniki dostępu linowego na pojedynczej linie. Bazując na tej wiedzy sędziowie stworzyli konkurencję umożliwiającą trenowanie użycia bezpiecznego systemu, tj. szybkiej jego instalacji, sprawnego i ergonomicznego wspinania na drzewo i co najważniejsze, jak najszybszego przygotowania do zjazdu w sytuacji zagrożenia. Wszystkie te punkty wykonane w odpowiednim czasie dawały możliwość na osiągnięcie wysokiego wyniku i dobrego czasu. Podczas pokazu konkurencji pojawiło się tysiące pytań. Pomimo tego sędziowie stanęli na wysokości zadania -  szczegółowo wyjaśniali wszystkie wątpliwości. Konkurencja Ascent Event jest nowością, tak więc regulamin dyscypliny wymaga jeszcze wielu poprawek. Podczas swojego startu zdecydowałem się na wykorzystanie techniki footlock’a z dodatkową asekuracją a do zjazdu użyłem ósemki. Trochę treningów i praktyki w przyszłości powinno dać oczekiwany rezultat.

         Ratownictwo: Tegoroczna symulacja ratownictwa rozpoczęła się bardzo wyjątkowo – od pokazania wypadku, który wydarzył się w rzeczywistości, a nie jak dotychczas od omówienia hipotetycznego scenariusza.  Sędziowie do ułożenia planu konkurencji wykorzystali relację poszkodowanego. Jeden z sędziów wszedł na drzewo i na bardzo dalekim odejściu na konarze zatrzymał się przy końcówkach pędów. Z odrobiną humoru rozpoczął symulację pracy (korekta/redukcja/odciążanie) z włączoną pilarką (bez łańcucha). Po krótkiej chwili popełnił błąd. „Przeciął” sobie lewą rękę, pośliznął się, przewrócił do góry brzuchem i spadł zawisając na systemie i lonży. Z przedramienia zaczęła tryskać krew (sztuczna), przy wciąż pracującej pilarce. Wszyscy umilkli z przerażenia, a mnie przeszły ciarki od stóp do głowy. Przecież każdy z nas jest świadomy, że poszkodowanym może być kumpel z zespołu, znajomy, a także TY sam.  Akcja ratownicza nabrała w tym momencie zupełnie innego wymiaru. Każdy podszedł do niej z ogromnym zaangażowaniem i respektem. Pomysłodawcy należą się gratulacje za scenariusz. Było to dla mnie niezapomniane doświadczenie.

Po prezentacji konkurencji rozeszliśmy się do swoich zakwaterowań i następnego dnia około godz. 8 zebraliśmy się, aby sędziowie dokonali inspekcji naszego sprzętu wspinaczkowego. Nauczony doświadczeniem skrupulatnie przygotowałem się do przeglądu. Obyło się bez niespodzianek i cofniętego sprzętu. Choć jak widziałem zdarzały się niezamykające się karabinki i przeterminowane uprzęże.

Tego samego dnia o godz. 13 planowo mięliśmy rozpocząć start w Konkurencjach. Niestety pogoda postawiła na swoim. Po 2 godzinach nieustającej ulewy organizatorzy postanowili przełożyć inaugurację na następny dzień. A więc pozostało jedynie zwiedzanie muzeum Bonzaii ze sporą ilością eksponatów.

Następny dzień rywalizacji, tj. 29 lipca, przywitał nas ponownie deszczem. Na szczęście tuż przed konkurencją przestało padać i można było rozpocząć zawody. W trakcie dnia co chwilę przechodziła mżawka psując plany zawodnikom, choć wielu pokazało wysoki poziom nawet gdy pogoda nie sprzyja. Podczas wszystkich konkurencji poradziłem sobie komunikując się w języku angielskim, lecz podczas ratownictwa miałem tłumacza, w postaci Sebastiana, który nie pominą ani jednej kwestii i pozwolił mi skupić się na akcji. Dobry tłumacz to podstawa! Wszyscy wolontariusze, sędziowie i zawodnicy zmobilizowali siły, aby podczas jednego dnia zrobić całe zawody (a wymagało to duuużej organizacji i dyscypliny). Organizatorzy przygotowali bezpieczne zawody, tym samym zasługując na duże słowa uznania. Po zakończonych zawodach w Internecie dowiedzieliśmy się kto wystartuje w konkurencji Mistrzów i mogliśmy w końcu odpocząć.

         Konkurencja Masters rozegrana została już podczas słonecznego nieba i wysokiej wilgotności. Zawodnicy zjeżdżający z drzew podobnie jak na Mistrzostwach Polski zanim ściągnęli system, sięgali po butelkę z wodą. Ukrop!!! Nie obyło się bez niespodzianek, takich jak nieściągnięty sprzęt, czy zablokowanie ochraniacza na konarze. Pomimo tego mogliśmy oglądać najbezpieczniejszego Mastersa wykonanego przez James’a Killpatrick’a i innych zawodników na światowym poziomie pracy.

Po zakończonych finałach, wszyscy bardzo sprawnie zostali przetransportowani do sali międzynarodowych targów, gdzie miała miejsce inauguracja międzynarodowej konferencji i targów arborystycznych o nazwie: ONE WORLD UNDER ONE CANOPY - organizowaną przez organizację ISA. Podczas przemówienia  miało miejsce także wyłonienie najlepszych z najlepszych. Złoto w tym roku, zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn powędrowało do Nowej Zelandii. Nie było to dla nikogo niespodzianką, bo zrobili to najlepiej!

Tak oto zakończona pierwsza z przygód życia dała początek kolejnej przygodzie rozgrywającej się w Parku Narodowym Bunff w Kanadzie… ale to historia na następny artykuł.

Ostateczne miejsce na zwodach 25 wśród mężczyzn na 43 zawodników.

Jako pierwszy Polak startujący w International Tree Climbing Championschip bardzo dziękuję Federacji Arborystów Polski za możliwość reprezentowania Polski na zawodach międzynarodowych.

 

                                                                                                                  Michał Macan

                                                                                                Federacja Arborystów Polskich

 



Sponsorzy i Partnerzy

© Copyrights